Dziękuję za Wasze komentarze. Nawet nie wiecie, jak mnie zmotywowaliście do dalszego tłumaczenia! jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za to, że czytacie i komentujecie :D
MÓJ DZIEŃ:
1) Z powrotem w Ameryce. W jednym ze stanów zachodnich.
1) Z powrotem w Ameryce. W jednym ze stanów zachodnich.
2) Skrzydło wciąż nie jest sprawne. Być może będzie potrzebowało więcej niż 3 dni, aby zacząć w pełni funkcjonować.
3) Musiałam pożegnać się z mamą i Ellą, wiele łez, uścisków. Wszystko, co kocham.
4) Silne poczucie zdrady przez stado o Day and Night School. Ale skrzydła sprawne nie w 100 procentach nie pozwolą mi swobodnie latać.
5) Kieł w ogóle nie odzywał się do mnie przez trzy dni. Nie zachowuje się, jakby zwariował, jest bardziej rozważny. Obserwuje mnie. Co siedzi w tym jego zwariowanym umyśle?!
-Szkoła, szkoła, szkoła.-Kuks śpiewała, jakby chciała przez to powiedzieć, że jest już gotowa.
Teraz mama dała jej trochę rzeczy, do umieszczenia w jej włosach i teraz twarz Kuks była przyozdobiona delikatnymi kosmykami w kolorze karmelu. Delikatne kosmyki w kolorze karmelu. Naprawdę zaczynam się martwić. Tak, czy inaczej. Wszyscy byliśmy gotowi. Mieliśmy na sobie czyste ubrania. Poszliśmy do szkoły-każdy z różnym poziomem entuzjazmu. Szkoła była szeroka i niska. Na zewnątrz pomalowana była zakurzona, pomalowana w blade, pastelowe kolory, więc koordynowała się z pustynią. Nie była ogrodzona. Wokół niej było mnóstwo otwartej przestrzeni, wiele miejsc do startu, lądowania, ucieczki. Jed stał przy samochodzie, wiedząc, że będzie lepiej nie przytulać nas na pożegnanie. Nagle wypowiedział moje imię.
-Max.
Podeszłam do niego.
-Proszę, nie przekazuj mi teraz żadnych pereł mądrości.
Potrząsnął głową.
-Tylko...uważaj na Mr. Chu. On sprawia, że ITEX wygląda, jak Ulica Sezamkowa.
Ulica Sezamkowa-kliknij TUTAJ
Wtedy, kiedy wpatrywałam się w niego, wsiadł do samochodu i odjechał, kierowany na samolot do Kalifornii. To podniosło mnie na duchu, ale tylko trochę.
Zostaliśmy powitani w drzwiach szkoły przez kobietę niosącą clipboard (podstawka do pisania z klipsem: KLIKNIJ TUTAJ). Uśmiech sięgał jej oczu, co stanowiło typową dla niej cechę.
-Nazywam się Ms. Hamilton. Max. Dobrze cię w końcu poznać. Ja i twoja mama mieszkałyśmy razem w collegu (chyba wiecie co to college...). Witajcie w Day and Night School. Myślę, że będziecie tutaj szczęśliwi.-Zatrzymała się tylko na chwilę, zdziwiona widokiem Totala, truchtającego tuż przy Angeli. Nie wstrzymuj oddechu, pomyślałam. I nagle mnie olśniło. Kiedy ostatni raz słyszałam Głos? Zmarszczyłam brwi, próbując sobie przypomnieć. Nie mogłam. To było wieki temu, a przynajmniej tydzień. Tydzień może wydawać się na prawdę bardzo długim okresem czasu w moim życiu.
-Najpierw musimy sprawdzić waszą wiedzę, to pomoże nam poznać wasze słabe i mocne strony.-ciągnęła radośnie Ms. Hamilton.-Wtedy będziemy wiedzieć, jakie zajęcia są dla was najlepsze. Przeszliśmy kilka korytarzy. Przez szklane, szkolne drzwi widzieliśmy duże, nasłonecznione sale lekcyjne z małymi grupkami dzieci w środku. Wyglądało na to, że były szczęśliwe, że tu są. Ms. Hamilton zaprowadziła nas do pustej klasy. Usiedliśmy na krzesłach, które były zaprojektowane dla bezskrzydłych dzieci. Obdarzałam bolesnym spojrzeniem każdego, na kogo natrafiło moje oko, dając im do zrozumienia, że to nie była moja wizja przyjemnego spędzenia czasu. Nie mogłam uwierzyć, że zdecydowali się to zrobić. Zupełnie jakby moje plany na nasze życie nie były już wystarczająco dobre. Oni rzeczywiście myśleli, że to rozwiązanie jest lepsze. Teraz bolał mnie żołądek i czułam się przygnieciona szarą chmurą.
-Najpierw zobaczymy, jak radzicie sobie z matematyką.-starałam się nie jęknąć głośno.Jesteśmy "uliczną inteligencją", a nie książkową. Jak wielu ludzi testowało nas przez te wszystkie lata?
-Matematyka, dobra, może być.-powiedział Total wskakując na krzesło. Czy wolno używać kalkulatorów? Czy jesteś pewna, że są, wiesz, paw-ready (paw read-chyba chodzi o kalkulatory, które pies mógłby używać za pomocą łap)? Podniósł do góry prawą łapę. Ms. Hamilton zatrzymała się i spojrzała na Totala. Zachichotałam. Prawie zapomniałam, jak wiele radości może mieć z nabierania ludzi. Wyprostowałam się na krześle. Wtedy Ms. Hamilton uśmiechnęła się. Do Totala.
-Nie, nie mamy żadnych paw-read kalkulatorów.-odpowiedziała-I chyba i tak nie będziecie ich potrzebowali, żeby odpowiedzieć na te pytania.
Tak po prostu dorosły przyjął do wiadomości, że pies mówi. Cztery godziny później Ms. Hamilton powiedziała nam, że nasz poziom czytania waha się od poziomu pierwszego do poziomu dwunastego i że posługujemy się niesamowitym słownictwem. Angela była jedyną, która czytała na najlepszym poziomie, a Kieł, Iggy i ja niestety czytaliśmy najgorzej. Literowaliśmy mniej więcej jak czterolatki. Byliśmy w znacznym stopniu kulawi z matematyki, ale i tak byliśmy w stanie rozwiązać większość problemów.
-Krótko mówiąc, jesteście bardzo utalentowanymi dziećmi, które miały za mało nauki.-podsumowała Ms. Hamilton.
Mogła powiedzieć, że zmarnowaliśmy cały ten czas. A ona nawet nie wiedziała o innych rzeczach, które potrafimy robić, ja np. hackowanie komputerów, podnoszenie ciężkich przedmiotów, włamywanie się do większości budynków.
-Angela, jesteś tak daleko na wykresie, że będziemy musieli wymyślić dla ciebie specjalną tabelę.-zaśmiała się Ms. Hamilton.
Byłam tu już od pięciu godzin i jak na razie nie chciałam nikogo od siebie odizolować. Dziwne. Ale to nie oznacza, że chciałam zostawać w Day and Night School. Czy tylko ja?
Ps. Czasami podczs tłumaczenia zastąpię nazwę "Day and Night School" nazwą "DANS", bo trochę zajmuje napisanie tej nazwy ;)