niedziela, 22 listopada 2015

Rozdział 14



 Pomyślałam, że rozdział 13 był bardzo krótki, więc przetłumaczyłam jeszcze 14. Zapraszam do czytania :)

 -Mówię ci, że nie jest martwa.-Ostry, silnie akcentowany głos przedostał się do moich zaspanym uszu. Następną rzeczą, jaka do mnie dotarła był ból w moim skrzydle. Tak bardzo mnie bolało, że miałam ochotę się rozpłakać. Lub przynajmniej głośno zakwilić.
-To nie jest martwe.-powiedział M-dziwak. Spodobało mi się jego imię.-Jest wiotkie.
-Krwawi.
-Postrzeliliśmy to, aby ściągnąć je z nieba.
(Okay, so it wasn’t lilting poetry, but it was leagues ahead of chess-playing computers.-Znowu nie rozumiem o co chodzi) Tak zabawnie było słuchać, jak rozmawiają na mój temat, tak jakby mnie tam nie było. Jednak to było tylko marnowanie czasu. Otworzyłam oczy i zakaszlałam. Znajdowałam się na kocu, położonym na podłodze. Podłoga kiwała się delikatnie, w sposób, który od razu rozpoznałam, byłam na łodzi. Starałam się powstrzymać od krzyczenia z bólu. Przede mną stał Azjata, kilka cali niższy ode mnie, ale to ja jestem niesamowicie wysoka. Był przysadzisty i nosił okulary i niby zwykły granatową, chińską marynarkę, jaką możecie zobaczyć w niektórych starych filmach. Grube, czarne włosy miał zaczesane mocno do tyłu.
-Maximum Ride.-powiedział nie podając mi ręki.-To ja jestem Mr. Chu.
-Czego chcesz, Mr. Chu?- (Might as well cut right to the chase.-Tego też nie rozumiem.)
-Chcę ci wyjaśnić, że natychmiast powinnać zerwać kontakt z koalicją Powstrzymać Szaleństwo.-powiedział mężczyzna, uważnie patrząc mi w oczy. To nie mogło być wszystko.
-I?-zapytałam.
-Nie wiesz, kim oni są naprawdę.-ciągnął-Oni wykorzystują cię do realizowania swoich własnych celów.
-Oni płacą nam pączkami.-Czułam się zobowiązana o tym powiedzieć.
-Reprezentuję grupę bardzo silnych i bogatych biznesmenów z całego świata.-powiedział Chu.
-Oczywiście, że tak.-Powiedziałam łagodnie, starając się szukać wyjścia, które nie byłoby zbyt oczywiste.
-Tylko my wiemy, co tak naprawdę się dzieje.
-Oczywiście, że tak.-Był mały świetlik-Czy mogłabym…oh, Max nie lata. Porażka.
-Możliwe, że nadchodzi apokalipsa.-powiedział ostrożnie Chu. Był coraz bardziej i bardziej zaniepokojony.
-Nie jesteś pierwszą osobą, która mi to powiedziała.
-To prawda! Moja grupa przetrwa apokalipsę. Jesteśmy jedynymi, którzy nie wyginą podczas gdy światowi przywódcy będą dążyli do zniszczenia siebie nawzajem.
-Twoim marzeniem chyba też jest zostanie światowym liderem, prawda?-powiedziałam ze współczuciem.
Klap!
Mój błyskawiczny refleks pozwolił mi odchylić głowę na bok, kiedy rzucił się do przodu, aby uderzyć mnie batem, ale dał mi dobry klaps w policzek. Powoli wyprostowałam się, czując jak mój policzek płonie, a wściekłość rośnie.
-Jesteś głupią, arogancką dziewczyną!-prawie pluł-Jeśli ty i twoje stado przyłączycie się do naszej grupy, nie będziecie  ścigani i niszczeni. Możemy użyć cię w naszym zespole. Ale jeśli wciąż będziesz tak arogancka i głupia, wkrótce zostaniesz wyeliminowana. Nie będzie dla ciebie miejsca w nowym świecie.
-To też już słyszałam.-Warknęłam i zacisnęłam mocno pięści.-Ja i stado nie jesteśmy na sprzedaż, Chuey. Więc wszystko, co mogę ci powiedzieć to (bring it-nie wiem o co tu chodzi)! Byłam przygotowana, że wszyscy strażnicy się na mnie ze stalowymi pięściami, przekonując do argumentów Mr. Chu. Zamiast tego mężczyzna pochylił się nade mną. Pachniał papierosami.
-Przykro mi, że ty i stado niedługo będziecie martwi. Ale moi naukowcy na pewno będą się cieszyć odbierając ci to, na czym ci zależy.
-Jeśli twoi naukowcy chcą mnie odseparować.-powiedziałam z powagą- Oczywiście, że nie będę już więcej odliczać. (znowu nie wiem o co chodzi-If your scientists take me apart,” I said solemnly, “clearly, I won’t be ticking anymore.)-Chu praktycznie parował ze złości, ale dalej trzymał się swojego scenariuszu.
-Możesz uważać, że zmyślam, ale to co mówię jest prawdą. To jest takie prawdziwe, jak ból w twoim skrzydle, czy na twarzy. A mówiąc o bólu, Maximum…Powinnaś wiedzieć, że jesteśmy mistrzami w sztuce perswazji (przekonywania).
-Ból mija.-powiedziałam powoli-Ale wariactwo zostaje. Zgadnij, kto tu dostał lepszą ofertę?
Ostatnią rzeczą jaką zapamiętałam była twarz Mr. Chu płonąca z wściekłości.

2 komentarze:

  1. Świetny jest moim zdaniem. Myśle że w tym bring it chodziło o coś w rodzaju spadaj. Co do reszty to nie mam pojęcia. Mam nadzieje że niedługo znowu wystawisz nowy rozdział.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym "bring it" myślałam podobnie, ale wolę nie pisać, jeśli nie jestem do końca pewna o co chodzi, bo potem wychodzą z tego głupoty. Nowy rozdział w sobotę. :D

      Usuń