Pomyślałam, że rozdział 13 był bardzo krótki, więc przetłumaczyłam jeszcze 14. Zapraszam do czytania :)
-Mówię ci, że nie jest martwa.-Ostry, silnie akcentowany
głos przedostał się do moich zaspanym uszu. Następną rzeczą, jaka do mnie
dotarła był ból w moim skrzydle. Tak bardzo mnie bolało, że miałam ochotę się rozpłakać.
Lub przynajmniej głośno zakwilić.
-To nie jest martwe.-powiedział M-dziwak. Spodobało mi się
jego imię.-Jest wiotkie.
-Krwawi.
-Postrzeliliśmy to, aby ściągnąć je z nieba.
(Okay, so it
wasn’t lilting poetry, but it was leagues ahead of chess-playing computers.-Znowu
nie rozumiem o co chodzi) Tak zabawnie było słuchać, jak rozmawiają na mój
temat, tak jakby mnie tam nie było. Jednak to było tylko marnowanie czasu. Otworzyłam
oczy i zakaszlałam. Znajdowałam się na kocu, położonym na podłodze. Podłoga
kiwała się delikatnie, w sposób, który od razu rozpoznałam, byłam na łodzi. Starałam
się powstrzymać od krzyczenia z bólu. Przede mną stał Azjata, kilka cali niższy
ode mnie, ale to ja jestem niesamowicie wysoka. Był przysadzisty i nosił
okulary i niby zwykły granatową, chińską marynarkę, jaką możecie zobaczyć w
niektórych starych filmach. Grube, czarne włosy miał zaczesane mocno do tyłu.
-Maximum Ride.-powiedział nie
podając mi ręki.-To ja jestem Mr. Chu.
-Czego chcesz, Mr. Chu?- (Might as well cut right to the chase.-Tego też
nie rozumiem.)
-Chcę ci wyjaśnić, że natychmiast
powinnać zerwać kontakt z koalicją Powstrzymać Szaleństwo.-powiedział
mężczyzna, uważnie patrząc mi w oczy. To nie mogło być wszystko.
-I?-zapytałam.
-Nie wiesz, kim oni są naprawdę.-ciągnął-Oni
wykorzystują cię do realizowania swoich własnych celów.
-Oni płacą nam pączkami.-Czułam się
zobowiązana o tym powiedzieć.
-Reprezentuję grupę bardzo silnych i
bogatych biznesmenów z całego świata.-powiedział Chu.
-Oczywiście, że tak.-Powiedziałam
łagodnie, starając się szukać wyjścia, które nie byłoby zbyt oczywiste.
-Tylko my wiemy, co tak naprawdę się
dzieje.
-Oczywiście, że tak.-Był mały świetlik-Czy
mogłabym…oh, Max nie lata. Porażka.
-Możliwe, że nadchodzi apokalipsa.-powiedział ostrożnie Chu.
Był coraz bardziej i bardziej zaniepokojony.
-Nie jesteś pierwszą osobą, która mi to powiedziała.
-To prawda! Moja grupa przetrwa apokalipsę. Jesteśmy
jedynymi, którzy nie wyginą podczas gdy światowi przywódcy będą dążyli do
zniszczenia siebie nawzajem.
-Twoim marzeniem chyba też jest zostanie światowym liderem,
prawda?-powiedziałam ze współczuciem.
Klap!
Mój błyskawiczny refleks pozwolił mi odchylić głowę na bok,
kiedy rzucił się do przodu, aby uderzyć mnie batem, ale dał mi dobry klaps w
policzek. Powoli wyprostowałam się, czując jak mój policzek płonie, a
wściekłość rośnie.
-Jesteś głupią, arogancką dziewczyną!-prawie pluł-Jeśli ty i
twoje stado przyłączycie się do naszej grupy, nie będziecie ścigani i niszczeni. Możemy użyć cię w naszym
zespole. Ale jeśli wciąż będziesz tak arogancka i głupia, wkrótce zostaniesz wyeliminowana.
Nie będzie dla ciebie miejsca w nowym świecie.
-To też już słyszałam.-Warknęłam i zacisnęłam mocno
pięści.-Ja i stado nie jesteśmy na sprzedaż, Chuey. Więc wszystko, co mogę ci
powiedzieć to (bring it-nie wiem o co tu chodzi)! Byłam przygotowana, że
wszyscy strażnicy się na mnie ze stalowymi pięściami, przekonując do argumentów
Mr. Chu. Zamiast tego mężczyzna pochylił się nade mną. Pachniał papierosami.
-Przykro mi, że ty i stado niedługo będziecie martwi. Ale
moi naukowcy na pewno będą się cieszyć odbierając ci to, na czym ci zależy.
-Jeśli twoi naukowcy chcą mnie odseparować.-powiedziałam z
powagą- Oczywiście, że nie będę już więcej odliczać. (znowu nie wiem o co
chodzi-If your scientists take me apart,” I
said solemnly, “clearly, I won’t be ticking anymore.)-Chu praktycznie parował
ze złości, ale dalej trzymał się swojego scenariuszu.
-Możesz uważać, że zmyślam, ale to
co mówię jest prawdą. To jest takie prawdziwe, jak ból w twoim skrzydle, czy na
twarzy. A mówiąc o bólu, Maximum…Powinnaś wiedzieć, że jesteśmy mistrzami w
sztuce perswazji (przekonywania).
-Ból mija.-powiedziałam powoli-Ale
wariactwo zostaje. Zgadnij, kto tu dostał lepszą ofertę?
Ostatnią rzeczą jaką zapamiętałam
była twarz Mr. Chu płonąca z wściekłości.
Świetny jest moim zdaniem. Myśle że w tym bring it chodziło o coś w rodzaju spadaj. Co do reszty to nie mam pojęcia. Mam nadzieje że niedługo znowu wystawisz nowy rozdział.
OdpowiedzUsuńBuziaki :*
Z tym "bring it" myślałam podobnie, ale wolę nie pisać, jeśli nie jestem do końca pewna o co chodzi, bo potem wychodzą z tego głupoty. Nowy rozdział w sobotę. :D
Usuń