poniedziałek, 2 listopada 2015

Rozdział 11



Nareszcie udało mi się przetłumaczyć kolejny rozdział! Nie jest do końca dopracowany, ale wiem, że bardzo długo czekaliście, więc wstawiam.

Czy wiecie, co jest najlepszym uczuciem, jakie może istnieć? Latanie samemu w nocy. Ryzykowne. Tylko ty i wiatr. Przecinając powietrze, jak miecz wznosisz się wyżej, wyżej, aż poczujesz się, jakbyś mógł chwycić gwiazdę, przyłożyć ją do piersi i spalić razem z sobą. Przypomnijcie mi kiedyś, żebym zebrała to w jeden emocjonujący, bzdurny tom wierszy, pod poetycko-brzmiącym nazwiskiem, jak Gabrielle Charbonnet de la coś tam-Schmancy. (Nie żartuję. Widziałam to nazwisko na plecaku we Francji. Biedne dziecko.) Zataczam koła na niebie. Lecę tak szybko, jak tylko potrafię. Moje skrzydła poruszają się jak tłoki, w górę i w dół, mocno i gładko. Kiedy wyczuwam prąd ciepłego powietrza, zanurzam w nim skrzydło, aby móc zatoczyć ogromne koła wielkości boiska footballowego. Wdech, wydech. Wszyscy są w domu, pogrążeni we śnie. Przynajmniej mam taką nadzieję. Zamierzam wrócić, zanim ktokolwiek się obudzi i zacznie panikować, że zostałam porwana, czy coś w tym stylu. Ale teraz potrzebuję trochę czasu, przestrzeni. Po raz kolejny los stada leżał w moich rękach i po raz kolejny wydawało mi się, że tak naprawdę istnieje tylko jedno rozwiązanie. Wystarczy umieć jasno myśleć, żeby wiedzieć, że w tej sytuacji naprawdę nie mamy wyboru. Szkoła nigdy nie była realnym wyborem. Dlaczego reszta stada tego nie dostrzegała? Byliśmy stadem. Jesteśmy ostatnimi, najbardziej udanymi, wciąż żyjącymi mutantami, które udało się stworzyć w szkole. To ugruntowało nam jedną drogę w życiu, jeden los: uciekać-zawsze. Dlaczego reszta stada żyła w przekonaniu, że mamy jakikolwiek inny wybór? To tylko marnowanie czasu. Oczywiście to zawsze ja muszę być tą złą, która zniszczyła wszystkie nadzieje i marzenia. Myślicie, że lubię być uciążliwa dla stada? Nie. Wdech, wydech. I Kieł. On zazwyczaj mnie wspierał. Doceniałam to. Ale później  się zmienił i chciał tylko, abyśmy znaleźli się na bezludnej wyspie, po prostu usiedli, zjedli kokosy i zrelaksowali się, tak aby nikt nie wiedział, gdzie byliśmy. Czasami wydawało mi się, że to dobry pomysł. Ale jak długo moglibyśmy tak żyć? Wcześniej, czy później Kuks chciałaby kupić nowe buty, albo Gazownikowi zabrakłoby komiksów, albo Angela zadecydowałaby, że będzie rządziła światem i co byśmy wtedy zrobili? Dobrze. Wracając do mnie, mówię wszystkiemu nie. I Kieł. Najpierw mnie całował, a potem flirtował z Dr. Stupendous i kiedy patrzył na mnie tymi ciepłymi, czarnymi oczami…Nagle poczułam okropny ból, ból zaczął rozprzestrzeniać się od prawego skrzydła, zamroczył mi mózg. Ale skoro byłam przyzwyczajona do tego, aby nie krzyczeć z zaskoczenia lub bólu, wciąż wpatrywałam się głupio w dziwnie duży otwór, kiedy jak spirala zaczęłam spadać na ziemię. Zbyt szybko. Zostałam postrzelona. Spadałam i nie mogłam przestać.

Nie umiałam przetłumaczyć kilku ostatnich zdań (tych napisanych wytłuszczoną czcionką na zielono) więc wstawiam je w wersji angielskiej:

It took several seconds for the pain neurons to fire all the way from my right wing to my befuddled brain. And since I was conditioned to try not to scream out in surprise or pain — it’s a survival thing — I was still staring
stupidly at the weirdly big hole even as I started to spiral awkwardly down to earth, way too fast. I’d been shot. I was plummeting to the ground. And I couldn’t stop.  

Pozdrawiam.

 

 

5 komentarzy:

  1. ok czekam na dalsze ... w zasadzie ile jest w sumie rozdziałów ? bo nie mogę zacząć czytać puki nie ma wszystkiego a ciekaw jestem jak dużo tego jeszcze masz do tłumaczenie i oczywiście wielkie dzięki że to robisz

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Dzięki za tłumaczenie! Czekam na dalsze rozdziały, ale rozumiem, że nie masz czasu bo sama jestem w 1 gimnazjum i też nie mam za dużo czsu ;D
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za kentarz. Postaram się zamieścić następny rozdział w przeciągu tygodnia. Pozdrawiam :) :) :) :) :) I dziękuję, że czytasz. :) :) :) :)

      Usuń
    2. *komentarz-głupia autokorekta :(

      Usuń