Napisałam, że rozdział pojawi się najpóźniej jutro, ale nie zauważyłam, że jest aż taki krótki. Udało mi się go przetłumaczyć. :)
Zostałam zepchnięta w tył ciężarówki, ogrodzona przez tak
wielu strażników, że ciężko mi było cokolwiek zobaczyć. Moja rodzina nie miała
pojęcia, gdzie się znajduję. W moim prawym skrzydle była wielka dziura, a jedna
z jego kości prawdopodobnie była złamana. Mieli całkowitą przewagę liczebną,
wiedzieli gdzie mam się spotkać z moim nowym, tajemniczym wrogiem, Mr. Chu. Postanowiłam
zdrzemnąć się.
-Przepraszam, wybaczcie mi.-wymamrotałam opadając na kolana.
Wielu strażników natychmiast skuliło się obok mnie, czekając
na śmiałą ucieczkę. Chciałabym uciec, ale co niby miałam zrobić? Prześlizgnąć
się pomiędzy ich nogami? Zamiast tego skuliłam się w kłębek i położyłam na lewym boku, trzymając moje
uszkodzone skrzydło na wierzchu. Bolało jak cholera, czułam pulsujący, piekący
ból, który z każdym uderzeniem serca przypominał mi, że nie mogłam już latać.
Strażnicy nie wiedzieli, co z tym zrobić. Zgaduję, że nie byli zaprogramowani
do wzruszania ramionami i robienia obojętnych min. Nie byli (tu pisze
Erasers-nie wiem o co chodzi, może o Likwidatorów?), ani latającymi maszynami
(Flyboys-może chodziło o Fruwołki?). Nie byli coraz to bardziej zaawansowanymi
robotami-żołnierzami, które stworzył Uber-Dyrektor. Cholera, nie wiedziałam kim
oni byli. Tylko zabijające maszyny o delikatnych dłoniach i kostkach. Rodzaj
naukowy, dziwaczne maszyny. Hej! M-dziwacy (M-Geeks)! Dobrze. Teraz mieli
imiona, przynajmniej w mojej głowie. Byłam bardzo zmęczona. I chciałam spać.
Och, lekko się spóźniłam ale mam nadzieję, że mi to wybaczysz :D. Miałam małe problemy z internetem. Cieszę się że udało ci się to w miarę szybko wstawić.
OdpowiedzUsuńBuziaczki :*
Oczywiście, że ci wybaczę. :*
UsuńNastępny rozdział w sobotę. :D
dzięki za tłumaczenie! ciekaw byłem dalszego ciagu
OdpowiedzUsuńBędziesz jeszcze tłumaczyła? :c
OdpowiedzUsuń