Nie jestem śpiochem.
Jeśli przyjdzie ci spędzić całe życie w obliczu nieuchronnej śmierci i bólu, dowiesz się, że masz tendencję do tego, by nie tonąć zbyt głęboko w objęciach Morfeusza. Więc nie było w tym nic dziwnego, że leżałam godzinami tej nocy, prawie w ogóle nie śpiąc.
Wiem, co sobie pomyślisz: jak można spać wygodnie, gdy ma się skrzydła? Cóż, nawet, jeśli nasze skrzydła składają się całkiem zgrabnie i szczelnie wzdłuż pleców, to i tak niezbyt wygodnie śpi się na nich. Dlatego leżymy głównie na brzuchu lub na boku. Ot, taka poufna informacja na nasz temat dla ciebie.
W tym momencie leżałam na brzuchu, moja głowa zwisała z krawędzi łóżka, które dzieliłam z Angelą. Kuks wygrała w zeszłym roku nagrodę Członka Stada Najprawdopodobniej Powodującego Obrażenia Kopiąc Podczas Spania Razem, dlatego jej dostało się osobne łóżko.
Rozłożyłam lekko skrzydła, żebym mogła sięgnąć po gałązkę, która utkwiła mi między lotkami drugorzędowymi. Oto rzeczy, o których właśnie myślałam:
1. Kto jest tym nowym zagrożeniem,
2. Pokaz lotniczy w Mexico City,
3. Moja mama i siostra przyrodnia, Ella,
4. Jak przekonać Totala, by przestał użalać się nad swoim ogonem, ponieważ miałam już tego dość,
5. Kieł,
6. Kieł,
7. Kieł.
Dorastałam z Kłem od samego początku, gdy nasze psie klatki były ułożone obok siebie w laboratorium zwanym Szkołą. Wiem, to tylko kolejna typowa romantyczna historia o chłopaku mieszkającym obok.
Potem zostaliśmy uratowani przez złego faceta, który zrobił się dobry, potem znowu zły, później z powrotem dobry i tak nie wiem ile razy - a ja i Kieł byliśmy jak rodzeństwo, z resztą stada ukryci w górach Kolorado.
Wtedy Jed (patrz akapit wyżej) zniknął, a ja zostałam przywódcą stada. Może dlatego, że byłam najstarsza. Albo najbardziej bezwzględna. Lub najlepiej zorganizowana. Nie mam pojęcia. W każdym razie byłam przywódcą, a Kieł był moją prawicą.
Przez ostatni rok wszystko zaczęło się zmieniać. Kieł zaczął interesować się dziewczynami (patrz Rude Cudo, tom drugi), i wkurzało mnie to. Ja poszłam na swoją pierwszą randkę z chłopakiem (prawdopodobnie złym, nie jestem pewna), a Kłowi się to nie podobało. Następnie, w zeszłym miesiącu zaczął świetnie dogadywać się z doktor Brigid Dwyer, dwudziestojednoletnią naukowiec, która była częścią zespołu badawczego w krainie lodu i śniegu. I - skumaj to - ona tak jakby z nim flirtowała. A on przecież jest - przynajmniej w teorii - tylko dzieckiem!
W środku tego wszystkiego, Kieł mnie pocałował. Kilka razy. Dlatego teraz byłam przerażona, omamiona, zlękniona, zmartwiona, tęskna - a także zła na niego, że zaczął to wszystko. Ale już się stało i się nie odstanie (znowu, jego wina).
A teraz próbowałam rozczesać włosy, wiesz, kiedy myślałam o tym, patrząc na swoje lustrzane odbicie, zastanawiając się, czy jestem ładna. Ładna! Jeszcze rok temu, kiedy włosy zaczynały wpadać mi do oczu, po prostu obcinałam je kuchennym nożem. Jedyną rzeczą, o której myślałam, dobierając ubrania było to, czy nie będą mi ograniczały ruchów podczas potencjalnej walki. A Kieł był moim najlepszym przyjacielem i doskonałym wojownikiem.
A teraz wszystko poleciało na łeb, na szyję.
- Jesteś naprawdę ładna, Max - odezwał się cichy głosik obok mnie.
Wcisnęłam twarz w poduszkę, by powstrzymać potok niezbyt wyrafinowanych słów. Nie ma to jak myśleć o osobistych rzeczach pół metra od kogoś, kto czyta w myślach.
Tak. Wraz ze skrzydłami, sokolim wzrokiem i nietypowym kośćcem, ci sami obłąkani naukowcy, którzy nas stworzyli, dali nam również potencjał do nagłego rozwoju różnych zdolności. Iggy rozpoznaje kolory dotykiem. Kuks umie przyciągać metal oraz zhackować każdy komputer. Kieł potrafi nieźle wtapiać się w tło tak, że staje się praktycznie niewidoczny. Gazik posiada umiejętność naśladowania w 100 procentach każdego dźwięku. Jego inna umiejętność jest obecnie tematem tabu. A ja potrafię latać o wiele szybciej niż pozostali oraz słyszę Głos w swojej głowie. Nie chcę teraz o tym mówić.
Ale Angela była genetycznym trafem w dziesiątkę. Umie oddychać pod wodą, rozmawiać z rybami, zmieniać kształty i czytać w myślach. Mówimy o sześcioletniej dziewczynce. I, jak może wiesz, sześciolatki są znane z tego, że posiadają umiejętność doskonałego wyrokowania i podejmowania decyzji.
- Masz fajne włosy i naprawdę ładne oczy - Angela oznajmia poważnie.
Odwróciłam się trochę.
- Tak. Brązowe i brązowe. - Wspominałam, że Kieł lubi rude włosy? Chyba tak.
- Nie, masz we włosach trochę jasnych pasemek - poinformowała mnie Angela. - A twoje oczy są jak... pamiętasz te czekoladki, które kupiłyśmy we Francji? Te z alkoholem, o którym nie wiedzieliśmy, dlatego Gazik zjadł z milion, a potem wymiotował całą noc? Te czekoladki?
Nieważne, jak bardzo próbowałam zapomnieć o tym incydencie, musiał on wrócić w całej swojej okazałości.
- Kolor moich oczu jest jak zwymiotowane czekoladki? - ogarnęła mnie rozpacz. Nie ma nadziei dla przeklętych.
- Nie, jak czekoladki, zanim zostały zwymiotowane - wyjaśniła Angela.
Taki właśnie jest poziom mojego uroku osobistego - brązowe włosy i oczy, niczym niezwrócone czekoladki. Ja to jestem szczęściarą.
- Max, - zaczęła Angela - przecież wiesz, że Kieł jest najlepszym facetem na świecie. I on cię kocha. Bo ty jesteś najlepszą dziewczyną.
Chciałam się jej zapytać, skąd niby to może wiedzieć, ale wtedy mnie olśniło: to nie były bezpośrednie słowa Angeli. Przeczytała to w myślach Kła.
- Wszyscy kochamy siebie nawzajem, Angela - sprostowałam niecierpliwie, coraz bardziej wkurzając się tą całą rozmową.
-Ale nie tak - odrzekła - Kieł cię kocha.
Oto mój mały sekret, o którym możecie nie wiedzieć: nie potrafię znieść niektórych emocji. Nie cierpię płakać. Nienawidzę być smutna. Ale też nie mam bzika na punkcie uczucia szczęścia. Wrażliwość, tęsknota, terror - tego właśnie najbardziej chcę nie odczuwać. Chciałabym się tego pozbyć, tak, jak pozbyłam się chipa (tom trzeci; nie będę tego wyjaśniać, bo nie starczyłoby mi życia).
Ale w tej chwili najbardziej chciałam tego, żeby Angela w końcu się zamknęła.
- Okej, może powinnam dać mu szansę - powiedziałam, przewróciłam się na bok i zamknęłam oczy.
- Może powinnaś dać mu trochę więcej niż jedną szansę - nalegała Angela.
Moje oczy się otworzyły, ale nie śmiałam nawet myśleć, o co mogło jej chodzić.
- On mógłby być twoim chłopakiem - ciągnęła z nieznośnym uporem. - Moglibyście się pobrać. Ja byłabym druhną, a Total rozrzucałby płatki kwiatów.
- Jestem tylko dzieckiem! - Wrzasnęłam. - Nie mogę wyjść za mąż!
- Możesz, na przykład w New Hampshire.
Szczęka mi opadła. Skąd ona to wie?
- Zapomnij! Nikt nie bierze ślubu! - Syknęłam. - Ani w New Hampshire, ani gdziekolwiek indziej! A teraz idź spać, zanim cię zabiję!
Cudem byłoby, gdybym po tej całej rozmowie mogła jeszcze zasnąć.
Jeśli przyjdzie ci spędzić całe życie w obliczu nieuchronnej śmierci i bólu, dowiesz się, że masz tendencję do tego, by nie tonąć zbyt głęboko w objęciach Morfeusza. Więc nie było w tym nic dziwnego, że leżałam godzinami tej nocy, prawie w ogóle nie śpiąc.
Wiem, co sobie pomyślisz: jak można spać wygodnie, gdy ma się skrzydła? Cóż, nawet, jeśli nasze skrzydła składają się całkiem zgrabnie i szczelnie wzdłuż pleców, to i tak niezbyt wygodnie śpi się na nich. Dlatego leżymy głównie na brzuchu lub na boku. Ot, taka poufna informacja na nasz temat dla ciebie.
W tym momencie leżałam na brzuchu, moja głowa zwisała z krawędzi łóżka, które dzieliłam z Angelą. Kuks wygrała w zeszłym roku nagrodę Członka Stada Najprawdopodobniej Powodującego Obrażenia Kopiąc Podczas Spania Razem, dlatego jej dostało się osobne łóżko.
Rozłożyłam lekko skrzydła, żebym mogła sięgnąć po gałązkę, która utkwiła mi między lotkami drugorzędowymi. Oto rzeczy, o których właśnie myślałam:
1. Kto jest tym nowym zagrożeniem,
2. Pokaz lotniczy w Mexico City,
3. Moja mama i siostra przyrodnia, Ella,
4. Jak przekonać Totala, by przestał użalać się nad swoim ogonem, ponieważ miałam już tego dość,
5. Kieł,
6. Kieł,
7. Kieł.
Dorastałam z Kłem od samego początku, gdy nasze psie klatki były ułożone obok siebie w laboratorium zwanym Szkołą. Wiem, to tylko kolejna typowa romantyczna historia o chłopaku mieszkającym obok.
Potem zostaliśmy uratowani przez złego faceta, który zrobił się dobry, potem znowu zły, później z powrotem dobry i tak nie wiem ile razy - a ja i Kieł byliśmy jak rodzeństwo, z resztą stada ukryci w górach Kolorado.
Wtedy Jed (patrz akapit wyżej) zniknął, a ja zostałam przywódcą stada. Może dlatego, że byłam najstarsza. Albo najbardziej bezwzględna. Lub najlepiej zorganizowana. Nie mam pojęcia. W każdym razie byłam przywódcą, a Kieł był moją prawicą.
Przez ostatni rok wszystko zaczęło się zmieniać. Kieł zaczął interesować się dziewczynami (patrz Rude Cudo, tom drugi), i wkurzało mnie to. Ja poszłam na swoją pierwszą randkę z chłopakiem (prawdopodobnie złym, nie jestem pewna), a Kłowi się to nie podobało. Następnie, w zeszłym miesiącu zaczął świetnie dogadywać się z doktor Brigid Dwyer, dwudziestojednoletnią naukowiec, która była częścią zespołu badawczego w krainie lodu i śniegu. I - skumaj to - ona tak jakby z nim flirtowała. A on przecież jest - przynajmniej w teorii - tylko dzieckiem!
W środku tego wszystkiego, Kieł mnie pocałował. Kilka razy. Dlatego teraz byłam przerażona, omamiona, zlękniona, zmartwiona, tęskna - a także zła na niego, że zaczął to wszystko. Ale już się stało i się nie odstanie (znowu, jego wina).
A teraz próbowałam rozczesać włosy, wiesz, kiedy myślałam o tym, patrząc na swoje lustrzane odbicie, zastanawiając się, czy jestem ładna. Ładna! Jeszcze rok temu, kiedy włosy zaczynały wpadać mi do oczu, po prostu obcinałam je kuchennym nożem. Jedyną rzeczą, o której myślałam, dobierając ubrania było to, czy nie będą mi ograniczały ruchów podczas potencjalnej walki. A Kieł był moim najlepszym przyjacielem i doskonałym wojownikiem.
A teraz wszystko poleciało na łeb, na szyję.
- Jesteś naprawdę ładna, Max - odezwał się cichy głosik obok mnie.
Wcisnęłam twarz w poduszkę, by powstrzymać potok niezbyt wyrafinowanych słów. Nie ma to jak myśleć o osobistych rzeczach pół metra od kogoś, kto czyta w myślach.
Tak. Wraz ze skrzydłami, sokolim wzrokiem i nietypowym kośćcem, ci sami obłąkani naukowcy, którzy nas stworzyli, dali nam również potencjał do nagłego rozwoju różnych zdolności. Iggy rozpoznaje kolory dotykiem. Kuks umie przyciągać metal oraz zhackować każdy komputer. Kieł potrafi nieźle wtapiać się w tło tak, że staje się praktycznie niewidoczny. Gazik posiada umiejętność naśladowania w 100 procentach każdego dźwięku. Jego inna umiejętność jest obecnie tematem tabu. A ja potrafię latać o wiele szybciej niż pozostali oraz słyszę Głos w swojej głowie. Nie chcę teraz o tym mówić.
Ale Angela była genetycznym trafem w dziesiątkę. Umie oddychać pod wodą, rozmawiać z rybami, zmieniać kształty i czytać w myślach. Mówimy o sześcioletniej dziewczynce. I, jak może wiesz, sześciolatki są znane z tego, że posiadają umiejętność doskonałego wyrokowania i podejmowania decyzji.
- Masz fajne włosy i naprawdę ładne oczy - Angela oznajmia poważnie.
Odwróciłam się trochę.
- Tak. Brązowe i brązowe. - Wspominałam, że Kieł lubi rude włosy? Chyba tak.
- Nie, masz we włosach trochę jasnych pasemek - poinformowała mnie Angela. - A twoje oczy są jak... pamiętasz te czekoladki, które kupiłyśmy we Francji? Te z alkoholem, o którym nie wiedzieliśmy, dlatego Gazik zjadł z milion, a potem wymiotował całą noc? Te czekoladki?
Nieważne, jak bardzo próbowałam zapomnieć o tym incydencie, musiał on wrócić w całej swojej okazałości.
- Kolor moich oczu jest jak zwymiotowane czekoladki? - ogarnęła mnie rozpacz. Nie ma nadziei dla przeklętych.
- Nie, jak czekoladki, zanim zostały zwymiotowane - wyjaśniła Angela.
Taki właśnie jest poziom mojego uroku osobistego - brązowe włosy i oczy, niczym niezwrócone czekoladki. Ja to jestem szczęściarą.
- Max, - zaczęła Angela - przecież wiesz, że Kieł jest najlepszym facetem na świecie. I on cię kocha. Bo ty jesteś najlepszą dziewczyną.
Chciałam się jej zapytać, skąd niby to może wiedzieć, ale wtedy mnie olśniło: to nie były bezpośrednie słowa Angeli. Przeczytała to w myślach Kła.
- Wszyscy kochamy siebie nawzajem, Angela - sprostowałam niecierpliwie, coraz bardziej wkurzając się tą całą rozmową.
-Ale nie tak - odrzekła - Kieł cię kocha.
Oto mój mały sekret, o którym możecie nie wiedzieć: nie potrafię znieść niektórych emocji. Nie cierpię płakać. Nienawidzę być smutna. Ale też nie mam bzika na punkcie uczucia szczęścia. Wrażliwość, tęsknota, terror - tego właśnie najbardziej chcę nie odczuwać. Chciałabym się tego pozbyć, tak, jak pozbyłam się chipa (tom trzeci; nie będę tego wyjaśniać, bo nie starczyłoby mi życia).
Ale w tej chwili najbardziej chciałam tego, żeby Angela w końcu się zamknęła.
- Okej, może powinnam dać mu szansę - powiedziałam, przewróciłam się na bok i zamknęłam oczy.
- Może powinnaś dać mu trochę więcej niż jedną szansę - nalegała Angela.
Moje oczy się otworzyły, ale nie śmiałam nawet myśleć, o co mogło jej chodzić.
- On mógłby być twoim chłopakiem - ciągnęła z nieznośnym uporem. - Moglibyście się pobrać. Ja byłabym druhną, a Total rozrzucałby płatki kwiatów.
- Jestem tylko dzieckiem! - Wrzasnęłam. - Nie mogę wyjść za mąż!
- Możesz, na przykład w New Hampshire.
Szczęka mi opadła. Skąd ona to wie?
- Zapomnij! Nikt nie bierze ślubu! - Syknęłam. - Ani w New Hampshire, ani gdziekolwiek indziej! A teraz idź spać, zanim cię zabiję!
Cudem byłoby, gdybym po tej całej rozmowie mogła jeszcze zasnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz